| Nowoczesność, jak ją |
|
| | Nowoczesność, jak ją wówczas rozumiał Strzemiński, to był przede wszystkim futuryzm, lecz i abstrakcja holenderska i rosyjska - w ogóle ?łączenie całej nowoczesności", która zresztą urodziła się w okresie 1910-1920, więc w latach trzydziestych była tylko względnie nowoczesna. Ale w końcu istniała w Polsce ta nowoczesność, reprezentowana niekiedy przez malarzy i rzeźbiarzy wybitnych, więc skądże u naszych krytyków Irytacja, że obok twórców spod znaku Marinettiego, Mondriana i Malewicza działali - także na marginesie sztuki ?oficjalnej" - twórcy spod Ktiiiku Cézanne'a i Bonnarda? Bardzo byłoby źle, gdyby działali tylko jedni lub tylko drudzy. Nie ma jednak powodu, by traktować różne prądy w malarstwie ówczesnym jako zjawiska, którym wolno występować tylko kolejno po sobie, nigdy obok siebie. Sztuka to nie kanapka: bułeczka - masełko - szyneczka - ogórek. Jeśli przypadkiem w warstwie, którą krytyk przewidział na awangardową szyneczkę (bo tak mu wychodzą daty w dziejach różnych izmów), znajdzie się bonnardowskie masełko, to nieszczęście, kanapka się nie udała. | | |